artykuły

Pora na flow

8 sierpnia 2018
Pora na flow
fot. PEXELS

Chodzi mi to ostatnio po głowie: tylu ludzi mówi nam, jak żyć, podaje sztywne schematy, których mamy się trzymać, żeby schudnąć / odnieść sukces / być szczęśliwym… Więc mobilizujemy się, dopasowujemy się do tych rad, wtłaczamy w jakieś ramy – a potem i tak wracamy do starych nawyków… Bo przecież to nie było nasze!

A gdyby tak odwrócić tę zasadę? Gdybyśmy to nie my mieli dopasowywać się do świata, ale świat do nas? Gdybyśmy odkryli nasz wewnętrzny rytm, tempo, które jest dla nas najlepsze? I zaakceptowali je na sto procent?

Flow, czyli płyń!

Zamykasz oczy. Kierujesz twarz do słońca. Wyciągasz ręce na boki, jakby były skrzydłami – i wsłuchujesz się w siebie. W głowie słyszysz muzykę, dokładnie taką, jaką lubisz. Poczuj to. Uchwyć to. Poddaj się temu.

Sama wiem jak mam żyć

Aktywność fizyczna – co kochasz najbardziej, co cię napędza? Możesz przecież biegać – powolutku lub do utraty tchu. Spacerować. Możesz tańczyć godzinami w sobotnie noce. Możesz systematycznie ćwiczyć w klubie fitness lub raz na kilka dni machnąć dywanówki. Odkryj swoje tempo – czy najwięcej radości daje ci wysiłek na maksa, czy wolisz coś spokojniejszego? Nie oglądaj się na innych. Posłuchaj SIEBIE.

Rytm dobowy – jeśli trzeba wstać do szkoły lub pracy, nic na to nie poradzisz. Możesz jednak wybrać, czy aktywność fizyczną realizować rano, czy wieczorem. Czy obiad ugotować w trakcie robienia śniadania, czy w środku nocy. Ja odkryłam, że najlepiej gotuje mi się po 22.00! A wcześniej wydawało mi się to jakieś niewłaściwe – przecież to nie jest pora na mieszanie w garnkach…

Pory posiłków – gdy zaczynałam pisać tego bloga, byłam przekonana, że jest tak, jak powiedziała moja pani dietetyczka: je się pięć posiłków dziennie, o stałych porach. W ciągu kilku następnych lat dowiedziałam się, że równie dobrze sprawdzi się opcja sześciu posiłków. Czterech też. A nawet trzech, z jakimiś drobnymi przekąskami między nimi. Usłyszałam też, że np. osoby zagrożone insulinoopornością wręcz nie mogę spożywać zbyt wielu posiłków dziennie. Co będzie najlepsze dla ciebie? Pomyśl o tym!

Zakazane składniki – czy naprawdę trzeba coś wykluczać z jadłospisu? Jeśli ma się na coś wielką ochotę, to widocznie organizm tego potrzebuje. Nawet, jeśli tym czymś jest czekolada, którą łagodzi stresy – czy nie można do codziennego jadłospisu dodać dwóch kostek czekolady? I uwzględnić ich w bilansie? Wybieraj to, co lubisz, w końcu odżywiać się będziesz do końca życia 😉 więc niech to będzie dla ciebie coś przyjemnego.

Flow Life. Flow Food. Flow Mind.

Gdy zaczynałam pisać tego bloga, byłam w innym momencie życia. Zapracowana, zabiegana, z ciągłymi nadgodzinami, z brakiem czasu na cokolwiek poza pracą… Jak dbać oswój dobrostan, prawidłową wagę ciała i odpowiednią dawkę ruchu, gdy konieczne są ciągłe kompromisy z samą sobą? Dotyczące liczby godzin snu, czasu na regularne jedzenie, chwili na przemyślenie jadłospisu i przygotowanie posiłków?

Basta!

Wracam do pisania Kaloriady, ale to już będzie inny blog – pokażę Wam, co przyciąga moją uwagę w temacie odżywiania, co mi daje radość i smakuje najbardziej na świecie. Chcecie być ze mną? Zapraszam. Ale wrzucamy na luz.

K }

DALEJ

artykuły

Jaki chleb na diecie?

7 sierpnia 2018
fot. PEXELS

 

Osoby dbające o linię często zadają pytania o pieczywo: czy nie lepiej zrezygnować z niego podczas odchudzania?

Ja uważam, że nie warto rezygnować z chleba.  To podstawa piramidy żywieniowej – produkty zbożowe powinny być głównym źródłem energii w codziennej diecie. Ciemne pieczywo to również źródło cennego błonnika, witamin z grupy B i minerałów. Warto natomiast znaleźć produkty najwyższej jakości i jeść wyłącznie zdrowe pieczywo. Tylko jak je rozpoznać?… Niestety, producenci stosują różne sztuczki, aby ich produkty wydawały się bardziej wartościowe, niż są w rzeczywistości… Nie dajcie się zwieść!

Jak wybierać pieczywo, gdy jest się na diecie i nie dać się nabrać na sztuczki producentów? Poznajcie kilka zasad.

6 zasad wyboru chleba na diecie

1. Wybierajcie pieczywo wypiekane w foremce.

2. Pieczywo powinno być ciężkie, konsystencja ścisła, skórka twarda. Po ściśnięciu chleba palcami – nie powinno się zbyt łatwo uginać.

3. Oceńcie pieczywo „na oko” – powinno mieć ciemny kolor.

Ale uwaga: chleb w ciemnym kolorze nie zawsze jest ciemnym pieczywem! Producenci często dodają barwnik, aby sprawić wrażenie, że sprzedają ciemne (w domyśle: zdrowsze) pieczywo. Zróbcie test – sprawdźcie, czy jest cięższe niż białe pieczywo i czy łatwo się ugina.

4. Czytajcie etykiety! W prawdziwym chlebie powinna być woda, mąka, zakwas lub drożdże, sól. Im dłuższa lista składników, tym gorzej.

5. Prawdziwy chleb jest droższy od mniej zdrowych imitacji (niestety).

6. Warto wybierać pieczywo z dodatkiem dyni, słonecznika, siemienia lnianego. To dodatkowe źródło witamin i minerałów, a także tłuszczów w postaci korzystnej dla organizmu. Poszukacie swojego ulubionego smaku, dziś w piekarniach, a nawet zwykłych sklepach jest taki wybór, że nie musicie się ograniczać do jednego rodzaju chleba.

A co z kaloriami?

Nie obawiajcie się kaloryczności pieczywa, bo przecież nie będziecie jeść całego bochenka 🙂 a zaledwie jedną–dwie kromki. Sprawdźcie w serwisie Tabele kalorii, ile kalorii ma wasz ulubiony chleb.

Ważne: w przypadku niepokojących objawów skontrolujcie, czy nie macie nietolerancji glutenu. W sklepach dostępne jest pieczywo bezglutenowe, które dla was będzie doskonałym zamiennikiem tradycyjnej wersji.

Przegląd pieczywa

CIEMNE PIECZYWO – pieczone z mąki razowej, pełnoziarnistej. Najbardziej wartościowe, źródło cennego błonnika.

BIAŁE PIECZYWO – pieczone jest z białej mąki, która została oczyszczona z wartościowych części ziarna, dlatego znajdują się w nim zaledwie śladowe ilości minerałów, witamin oraz błonnika… Zaspokaja głód na krótko i jest źródłem pustych kalorii.

CHRUPKIE PIECZYWO – uważa się, że pieczywo chrupkie jest niskokaloryczne, dlatego poleca się go osobom dbającym o linię. Tymczasem okazuje się, że, w przeliczeniu na 100 g, pieczywo chrupkie ma więcej kalorii niż tradycyjny chleb! Oczywiście, chrupki chlebek jest lżejszy, dlatego je się go mniej niż zwykłego chleba, ale tym samym dostarcza mniej składników odżywczych i energii (szybciej zgłodniejesz).

TORTILLE – przy wyborze konkretnych produktów zwracajcie uwagę na skład. Można tu znaleźć zarówno zwykłe, pszenne wersje, jak i bardziej wartościowe produkty pełnoziarniste. Patrzcie na kaloryczność, bo jedna tortilla może mieć ok. 300 kcal – uwzględnijcie to w swoim dietetycznym bilansie.

K }

DALEJ

artykuły

Wizyta u dietetyka – mity, w które niektórzy nadal wierzą

1 sierpnia 2017
fot. Picjumbo
fot. Picjumbo

Zawsze to powtarzam: przez odchudzanie najlepiej przejść ze wsparciem doświadczonego dietetyka, który ułoży dobrą dietę, odpowie na wszystkie pytania i podbuduje psychicznie. Dlaczego więc tak często postanawiamy zmagać się samodzielnie ze zbędnymi kilogramami, zamiast zafundować sobie wsparcie? Może to kwestia błędnych przekonań, które mamy na temat odchudzania się u dietetyka?… Które z poniższych mitów brzmią znajomo?

  1. Wszyscy dostają taką samą dietę, więc szkoda pieniędzy na dietetyka

Różnimy się od siebie wzrostem, wagą, aktywnością fizyczną… Dietetyk indywidualnie oblicza zapotrzebowanie klienta na kalorie, z uwzględnieniem odpowiedniej proporcji białek, węglowodanów i tłuszczów i przygotowuje spersonalizowaną dietę. Co więcej, można wybrać produkty, których się nie lubi, wtedy nie znajdą się w diecie, a także takie, bez których nie wyobrażamy sobie życia – w diecie może się znaleźć nawet czekolada!

  1. Dieta jest nuuudna – mało, niesmacznie i wciąż to samo…

To jedno z moich największych zdziwień: nigdy w życiu nie jadłam tak dużo i często – bez wyrzutów sumienia – jak na diecie od dietetyka. Zajadałam się pysznymi, obfitymi porcjami i byłam zdziwiona, że to naprawdę działa i kilogramów ubywa. Samodzielnie robiłam tarty, naleśniki na ciemnej mące, placuszki z jagodami… A gdy miałam mniej czasu, wiedziałam, gdzie kupię gotowe produkty, które będą pasować do diety. Po kilkunastu pierwszych dniach metabolizm pięknie się wyregulował i po około trzech godzinach, bez patrzenia na zegarek, czułam lekki głód, który sygnalizował porę kolejnego posiłku. Dobrze zbilansowana dieta dodaje energii i sprawia, że organizm doskonale funkcjonuje.

  1. Na diecie trzeba skrupulatnie liczyć kalorie

Tak naprawdę, większość tej pracy wykonuje za nas dietetyk, który przygotowuje jadłospisy z konkretnymi produktami i przepisami – przy wersji podstawowej jadłospisów nic już nie trzeba obliczać. Warto jednak sprawdzać, czy codzienny bilans na pewno się zgadza – z intuicyjnym kalkulatorem tabele-kalorii.pl będzie to naprawdę proste. Do bazy możecie dodawać ulubione produkty, jeśli ich tam jeszcze nie ma, a nawet całe przepisy na potrawy! Ułatwiajcie sobie życie.

  1. Do badania trzeba się rozebrać do bielizny (i pokazać wszystkie swoje fałdki?!)

W nowoczesnych gabinetach znajdują się specjalne urządzenia, które prawidłowy pomiar wykonują poprzez stopy klienta. I właśnie wyłącznie bose stopy będą potrzebne do badania – pozostałe ubranie może pozostać na tobie, a dietetyk odliczy np. 1 kg od uzyskanego wyniku.

  1. Dietetyk zaleci prawdziwy wycisk na sali gimnastycznej

Pamiętacie, że dieta to 70% sukcesu, natomiast aktywność fizyczna – ok. 30%? Ruch jest ważny, żeby ujędrnić ciało i popracować nad mięśniami, ale na początku ważniejsze jest przyzwyczajenie się do regularnego jedzenia. Ja otrzymałam zalecenie, żeby znaleźć sobie „dwie godzinki jakiejś aktywności w tygodniu” – cokolwiek: taniec, dowolny fitness, basen. Uwierzycie? COKOLWIEK! A gdy, zapracowana, nie miałam czasu nawet na tyle, nic złego się nie działo, po prostu chudłam trochę wolniej, ale jednak chudłam. Warto więc podejść do ruchu na luzie i znaleźć coś, co się lubi. Bonusem będą endorfiny i doskonały humor 🙂

Przekonałam was do poszukania dietetyka? 🙂 Przychodzą wam do głowy jakieś inne mity związane z wizytą u dietetyka, które okazały się nieprawdą? Podzielcie się nimi w komentarzu!

K }

DALEJ